45-lecie Anonimowych Alkoholików w Polsce odbyło się w katowickim "Spodku" w dniach 16-18 sierpnia 2019 r.


Dzisiaj nie mam co do tego żadnej wątpliwości i mam nadzieję, że czytelnicy „Zdroju” podzielają ten pogląd. Rozumiem jednak, że rzesze pacjentów szpitalnych oddziałów odwykowych, początkujący uczestnicy wspólnot AA, religijnych stowarzyszeń trzeźwościowych  mają zupełnie inne zdanie.

Od 20-lecia „Zdroju” na którym byłem w Sianożętach minęło już trochę czasu. Było to moje pierwsze spotkanie z tak dużą grupą AA, z różnych stron kraju i w tak różnym wieku.... Od tamtej pory zdążyłem „zaliczyć’ dwa, mam nadzieję ostatnie w moim życiu ciągi alkoholowo – narkotykowe. Lecz co ważniejsze czternasty miesiąc staram się zdrowieć.

Z ARCHIWUM „ZDROJU"
Ruch AA Zdrój 3/1993
   
Po ponad trzydziestu latach picia, trafiłem na dno i wtedy dzięki mojemu pracodawcy znalazłem się na odwyku. Wysłuchiwałem mnóstwa tragicznych opowieści, znacznie gorszych niż moja własna historia. Dla mnie jednak wystarczająco przerażające było już to, że nie miałem ochoty przeżyć kolejnego dnia.

Z ARCHIWUM „ZDROJU"

Ruch AA Zdrój Listopad 1986r.

Wiktor O.: Co pana najbardziej zaciekawiło w Ameryce?
Dr B. Woronowicz: Udział niepijących alkoholików zarówno w pomaganiu chorym jak i w samym leczeniu. Nie zdawałem sobie sprawy z rozmiarów tego udziału, z tego, że zdecydowana większość ludzi, którzy leczą alkoholików, to ozdrowieńcy. W czasie pobytu w USA doszedłem do wniosku, że jedyną szansą zorganizowania u nas dobrego lecznictwa jest wciągnięcie do niego trzeźwych alkoholików.