Mam na imię Wanda, jestem alkoholiczką. Pierwszy kontakt z alkoholem miałam w wieku 12 lat, napiłam się czerwonego wina. Było to dla mnie wielkie wydarzenie, że pozwolono mi się napić alkoholu. I tak przy jakiś okazjach wypijałam kieliszek lub dwa.

Gorycz przeszywa ma duszę, gdy myślę, jaki okropny przykład życia dałam córkom i wnukom. Ciągłe picie, zakłamanie, ucieczki z domu na kilka dni. Piłam i cierpiałam. Poczucie winy było tak wielkie, że miałam ochotę walić głową w mur.

Mam na imię Marta i jestem alkoholiczką

Kiedyś nie pomyślałabym, że tak łatwo i prosto będę wypowiadała te  słowa. Zawsze powtarzam, że piłam krótko, ale „skutecznie”. W lipcu 2005 roku miałam wypadek samochodowy, w którym omal nic straciłam życia. Prawie trzy miesiące w szpitalu, operacje, bolesne zabiegi … i ten potworny ból psychiczny, że mogłam zabić, że zadałam komuś ból. Miałam zderzenie czołowe, całe szczęście, że tamtemu panu nic poważnego się nie stało. Ksiądz udzielił mi ostatniego namaszczenia, ale … jestem i to jest w tej chwili najważniejsze.

Moja droga do trzeźwości jest bardzo trudna, kamienista i usłana cierniami. Zazdroszczę tym przyjaciołom z AA, którzy wyszli na prostą, odzyskali rodziny, pracę i przyjaciół. Mnie się to nie udaje, ale może za krótko trzeźwieję? Wspinam się ciągle na szczyt góry lodowej i zawsze spadam – jest to syzyfowa praca – czasami myślę, myślałam, że to nie ma sensu – do póki naprawdę nie uwierzyłam w AA, w przyjaciół, w 12 Kroków, w 12 Tradycji, w 24 godziny.

Pewnego dnia nie będzie mógł wyobrazić sobie życia ani z alkoholem, ani bez niego. Wtedy dopiero, jak mało kto, pozna co to jest samotność. Wówczas uświadomi sobie, że znalazł się na skraju przepaści. Będzie życzył sobie już tylko śmierci. Te słowa pochodzą z Wielkiej Księgi str 133, z rozdziału zatytułowanego ,,Wizja dla ciebie’’.

TRZEBA BYŁO WIELU LAT PICIA, wielu porażek, upadków, abym sama przed sobą przyznała, że jestem bezsilna wobec alkoholu, że on mnie ubezwłasnowolnił.
Co z tego, że czas młodości przeżywałam jako abstynentka, kiedy w domu rodzinnym spożywano prawie na co dzień alkohol, a w święta, żaden z gości nie wychodził trzeźwy. Po takim pijaństwie dochodziło do awantur i rękoczynów.

Historia mojego picia jest krótka, choć tak wiele przykrości w życiu doznałam. Jednak wbrew faktom, zadręczałam się wątpliwościami pytając siebie – a może jednak nie jestem alkoholiczką???