Pierwszy mój kontakt ze wspólnotą AA nawiązałem w zakładzie karnym (…). Miałem za sobą dwadzieścia lat więzienia, odsiedzianych w kawałkach, poprzedzielanych krótkimi okresami pijanej wolności, a przed sobą? – Ludzi uśmiechniętych, spokojnych, skupionych na sprawach innych niż powszednia więzienna rzeczywistość – na trzeźwieniu.