Las, rzeka, cztery kilometry do sklepu, brak prądu, a co najważniejsze ograniczony zasięg telefonów GSM. To kolejny już dwudziesty trzeci Zlot Radości Regionu Lublin zorganizowany przez Intergrupe Podlasie. Jestem w tym miejscu po raz drugi. Wróciłem z radością wiedząc, że organizatorzy jak poprzednim razem staną na wysokości zadania. Nie mogliśmy się nudzić, bo już od pierwszego dnia było wiele atrakcji. Nie zapomniano o mityngach. Po całym dniu zabawy, rozgrywek sportowych, rozmów towarzyskich mogliśmy spotkać się wieczorem i podzielić swoimi doświadczeniami na drodze trzeźwości. Piosenki przy ognisku do trzeciej nad ranem, a już o czwartej wstawały „ranne ptaszki”.

 24h na dobę. Tak się bawiliśmy. Nie przeszkodził nam nawet deszcz, który padał, co noc, a mniej zapobiegliwi rano suszyli namioty i materace. Ten odległy od „cywilizacji” rejon i spartańskie warunki przypominały mi miejsca, które odwiedzałem w młodości wtedy, gdy alkohol nie pustoszył mojego życia. Nocna zabawa przeciągnęła się do świtu. Dla aktywnych uczestników Zlotu organizatorzy przewidzieli dyplomy.

 Na zakończenie uczestnicy podziękowali osobom, które przygotowały nasze spotkanie i przez cały czas Zlotu dbały o porządek, starały się pomagać. Za każdą taką imprezą stoją bezimienni wolontariusze służb, poświęcający dziesiątki godzin na przygotowanie naszego wypoczynku i zabawy. Po naszym wyjeździe muszę jeszcze wszystko posprzątać. Chylę przed Nimi czoła i z głębi serca dziękuję.

 Na tym zakończę swoja krótką relację na gorąco. Siedzę teraz w domu i przeglądam zdjęcia przyjaciół, których z roku na rok mam coraz więcej. Może inni również zechcą podzielić się na naszej stronie internetowej ZDROJU swoimi wrażeniami ze Zlotu.

 Wrócę do Gnojna za rok i zachęcam innych do odwiedzenia tego uroczego miejsca.

 

Piotr z Redakcji ZDROJU